Historia ziół czyli gdzie maja swój początek dzieje ziołolecznictwa i zielarstwa

 

Gdzie mają swój prapoczątek dzieje ziołolecznictwa i zielarstwa?

Kiedy człowiek pierwotny zainteresował się leczniczymi właściwościami roślin?

Myślę, że spożytkowanie roślin wlecznictwie jest jednym z pierwszych osiągnięć myśli ludzkiej. Bo przecież człowiek dawnych epok prawdopodobnie jeszcze paleolitu, poszukując roślin jadalnych, musiał niewątpliwie natrafiać i na takie, które najpierw przypadkowo, a później już dzięki ich bliższemu poznawaniu, uśmierzały bóle, hamowały krwawienia z ran, działały pobudzająco lub uspokajająco, regulowały cały proces trawienia...

O tym, że człowiek neolitu posiadał pewną praktykę w leczeniu roślinami świadczą znaleziska resztek wielu gatunków roślin — ot choćby w palafitach Szwajcarii, w południowo-zachodniej części Niemiec czy wreszcie w Polsce, w Biskupinie i innych odkrytych przez archeologów osiedlach kultury łużyckiej. Nie ulega wątpliwości, że ludy pierwotne żywiły się przede wszystkim pokarmem roślinnym i tworzyły tzw. kulturę zbieraczy, tak właściwą ludom koczowniczym. Jak piszą w swojej książce Zarys zielarstwa I. Turowska i A. Olesiński „U ludów — zbieraczy, w wędrówkach za pokarmem, kobiety w towarzystwie dzieci i młodzieży poznają wiele dzikich roślin, próbują ich, porównują między sobą, częściowo wyzyskują i szukają dalej. Łatwo zrozumieć, jak z powyższego wynika, że w dziedzinie pierwotnego zielarstwa główną rolę odgrywała kobieta, do której należało przygotowanie pożywienia, a także leczenie chorych lub rannych bojowników, myśliwców plemie¬nia oraz dzieci". Zresztą, w przypadku roślin leczniczych zbieractwo i do dzisiaj jest w różnych szerokościach geograficznych mniej lub bardziej powszechną formą ich pozyskiwania. Coraz więcej historycznej wiedzy na temat zielarstwa iziołolecznictwa dostarcza nam współczesna etnobotanika, która wykazuje m.in. silne związki dziejów roślin leczniczych z wierzeniami religijnymi, magią i różnymi ludowymi przesądami. W książce Dzieje upraw i roślin leczniczych M. Nowiński pisze: „Człowiek pierwotny widział w nich (ziołach — przyp. autora) personifikację sił przyrody — wiele z tych „ziół" traktował jako rośliny święte. Do takich należała staroaryjska tajemnicza „soma", być może po prostu muchomor lub inny grzyb o właściwościach narkotyczno-trujących, albo chiński „Dżeń-szeń", w krajach śródziemnomorskich mandragora, u nas np. „świętojańskie ziele" — dziurawiec, bylica boże drzewko (przybysz znad Morza Śródziemnego), bylica pospolita itd. „Darem bogów", według wierzeń krajowców Starego i Nowego Świata, miały być tropikalne rośliny: kakaowiec, herbata, osmęta-guarana, kola itd."

Sądzę, że kilka oddzielnych zdań wypada poświęcić legendarnej mandragorze, która jest pierwszym ziołem wymienionym z nazwy w Starym Testamencie. Ciekawa jest jej biblijna historia, którą podaję za książką Historie ziołowe napisaną przez M. J. Kawałko: „Oto Jakub, syn Izaaka, pojął za żony dwie siostry, Leę (Lię) i młodszą od niej — Rachelę. Z Leą miał on m.in. syna Rubena, zaś Rachela pozostawała przez długi czas bezpłodna, co u Izraelitów uchodziło za hańbę i karę Bożą. Pewnego razu, podczas żniw pszenicznych, Ruben, znalazłszy na polu korzeń mandragory, ofiarował go swej matce, jako środek mający sprzyjać następnym poczęciom. Zazdrosna, lecz bardziej przez Jakuba faworyzowana, Rachela, rzekła: — Daj mi mandragory syna twego. Spotkała ją jednak odmowa Lei: — Czyż nie dość, że mi zabrałaś mego męża, i jeszcze chcesz zabrać mandragory mego syna? Zrezygnowana Rachela zawołała: — Niechaj więc śpi Jakub z tobą tej nocy za mandragory twego syna! Ów akt pokory urodziwej Mezopotamki został przez Jahwe nagrodzony: również i ona porodziła Jakubowi dwóch synów —Józefata oraz Beniamina".

Według wielu historycznych zapisów nie tylko na Bliskim Wschodzie, ale również np. w Grecji, Francji czy Hiszpanii występowała ponoć mandragora „samicza" (żeńska) i „samcza" (męska), a umiesz¬czony w łożu korzeń pierwszej miał oczywiście gwarantować płodność kobietom, drugiej — mężczyznom. Magią tchnęły nie tylko obrzędy podczas stosowania leków ziołowych, bowiem bardzo złożone zabiegi magiczne towarzyszyły często również samemu zbieraniu roślin leczniczych. Oto jakich przepisów, zdaniem członka Cesarskiego Towarzystwa Lekarskiego w Wilnie J. Talko-Hryncewicza (zapis z 1893 r.), musieli przestrzegać zbieracze ziół wybierający się po korzeń magicznej mandragory: „Wstawszy przed wschodem słońca w piątek,idą do tego miejsca, gdzie jest korzeń, zatkawszy sobie uszy i prowadząc ze sobą psa czarnego.Okopawszy korzeń dookoła, przywiązują go sznurkiem do psiego ogona. Pokazują następnie psu kawałek mięsa, za którym on idąc, wyrywa korzeń".

A czymże jest owa legendarna roślina?

Otóż mandragora lekarska (Mandragora officinarium L.) to wieloletnia bylina dorastająca do 25—30 cm, o grubym, często kilkudzielnym korzeniu i karbowanych oraz ząbkowanych liściach. Kwitnie biało lub niebieskawo, wydając owoce w postaci żółtawych jagód o ostrej woni. Przykład mandragory jest dla mnie pretekstem do stwierdzenia, że w pewnych okresach historycznych i u różnych ludów pojawia się bezkrytyczna wręcz wiara w skuteczność leczniczą wybranej rośliny magicznej, która staje się przysłowiowym panaceum. (Panaceum — gr. panakeia — uniwersalny środek leczniczy przeciw wszelkim chorobom.) Po tych refleksjach, nazwijmy je — ogólnych, czas nieco uporząd¬kować dzieje roślin leczniczych, a więc przejść do pewnej chronologii wiadomości historycznych. Zacząć wypada oczywiście od starożytności, a konkretniej od Egipcjan, których kultura zaczyna się około IV tysiąclecia p.n.e. Rosło wówczas w Egipcie wiele roślin leczniczych,a ich zasoby były systematycznie uzupełniane przez kupców sprowadzających zioła — głównie z Babilonu, Asyrii, Azji i Arabii (zwanej w starożytności „krainą bogów i kadzidła"). Importowane rośliny docierały drogą morską przez centra handlowe — przede wszystkim Naukratis, a od IV w.p.n.e. — Aleksandrię. Wiedzę o wielu roślinach używanych w Egipcie czerpiemy z malowideł zachowanych do dziś na kamieniach świątyń i grobów, w których na mumiach znajdowano też szczątki wieńców kwiatowych, dzięki którym naukowcom udało się oznaczyć wiele gatunków roślin.

Oczywiście więcej wiadomości dostarczają nam różne rodzaje pisma: hieratyczne(obrazkowe), hieroglify, ideogramy (czyli symbole), fonogramy (litery). Ale najwięcej wiadomości o dziejach egipskiego zielarstwa czerpiemy z papirusów, a konkretniej — z wypi¬sanych na nich recept. Najsławniejszym jest ponad 20-metrowy papirus znaleziony w 1872 roku przez Ebersa, a pochodzący z 1550 r. p.n.e. Georg Ebers (1837—1898) był profesorem egiptologii w Jenie i Lipsku. Księgę nabył w Tebach zimą 1872/73 roku. Składający się z 29 części manuskrypt zawierał około 900 recept. W starożytnej Grecji zioła stanowiły niemałą część towarów, które drogą morską płynęły do licznych kolonii. Krokiem milowym w roz¬woju greckiego zielarstwa była wypraw wielkiego zdobywcy — Aleksandra (354—330 p.n.e.), który postanowił zabrać ze sobą również botaników, a nazwane od jego imienia miasto — Aleksandria, jak już wcześniej wspomniałem, stało się poważnym ośrodkiem handlu roś¬linami leczniczymi. Wiele ziół płynęło kupieckimstatkiem z metropolii do kolonii, ale wiele też docierało z różnych stron świata do Grecji. O licznych gatunkach roślin leczniczych znanych Grekom dowiadujemy się m.in. z zapisów Hipokratesa, Herodota, Hezjoda, Strabona i Peryplusa. W kraju tym działali tzw. korzeniokrajcy (rizotomicy)zajmujący się zawodowo zbiorem i przygotowywaniem rozlicznych ziół i mieszanek ziołowych, dający tym samym początek późniejszej farmakologii, czyli nauce o leczniczych surowcach roślinnych. Jednym z najbardziej znanych rizotomików był niewątpliwie Krataeus (I w. n.e.). Nie sposób też nie wspomnieć, że w Grecji ziołami zajmowali się również tzw. farmakopolowie, czyli sprzedawcy leków, a więc prekur¬sorzy zawodu aptekarza. Za ojca botaniki starożytnej uznajemy dziś żyjącego w latach 371—286 p.n.e. Teofrasta. Ale złotymi zgłoskami w historii zielarstwa zapisał się również inny Grek — żyjący w I w. n.e. Dioskorides. Pisząc o starożytnym Rzymie trzeba wspomnieć, że już od V w. p.n.e. w znacznej mierze uległ on wpływom kultury greckiej, filozofii, religi, obyczajom... Rzymianie zaczęli też przejmować spuściznę grecką w sztuce zielarstwa i ziołolecznictwa, tworząc ze swojego kraju olbrzymi rynek zbytu dla roślinnych surowców leczniczych i przypraw, którymi w starożytności handlowali głownie Helleni i Egipcjanie. Myślę, że krokiem milowym w przenikaniu praktyki i teorii lecznictwa greckiego była decyzja senatu rzymskiego o zburzeniu Koryntu (146 r. p.n.e.), po której cały kraj Hellenów dostał się pod panowanie Rzymu, a na Półwysep Apeniński zaczęli licznie emigrować lekarze rodem z pod¬bitego kraju. Do najbardziej znanych rzymskich znawców zielarstwa trzeba zaliczyć Antoniusa Musa, C.Pliniusa Secundusa, L. J. M. Columeka, P. Vergiliusa Maro — wszyscy I w. n.e.; Claudius Galenus (II w. n.e.), Oribasius Pergamenos (IV w. n.e.). Pisząc o zielarstwie i ziołolecznictwie starożytnym trzeba wspomnieć też o Indiach obejmujących przecież swoim zasięgiem obszary o róż¬nych klimatach, a więc posiadających tak różnorodne bogactwo ziół, że nie potrzebowały ich znikąd importować, same zaś szybko stały się ich poważnym eksporterem. Sięgająca III i II tysiąclecia p.n.e. medycyna wedyjska (Węda lub Wedda — to święte księgi hinduskie dające początek religii bramińskiej) jest mocno związana z obrzędami odwołującymi się do pomocy różnych bóstw, stąd w dawnych Indiach zioła były często przedmiotem zaklęć czarodziejskich. Jedną z najbardziej „świętych" indyjskich roślin, tzw. somę (jaki był to w rzeczywis¬tości gatunek do dziś nie udało się ustalić), zbierano wyłącznie przy świetle księżyca, by sporządzić z niej fermentowany napój zdrowotny. Za najcenniejsze surowce zielarskie uważano te, które pochodziły
z Himalajów, a ciesząca się współcześnie dużym zainteresowaniem medycyna tybetańska wówczas stanowiła tylko jeden z wielu odłamów medycyny indyjskiej. W Chinach, według udokumentowanych źródeł, początki lecznictwa sięgają III tysiąclecia p.n.e., a za czasów cesarza Chen-Nung, zwanego często ojcem rolnictwa i lecznictwa (ok. 2700 r. p.n.e.), znano ponad 100 roślin leczniczych. Jak pisze w swojej książce Dzieje upraw i roślin leczniczych M. Nowiński „Dzielono je (zioła — przyp. autora) na 3 klasy: książęcą — zioła podtrzymujące życie, nieszkodliwe dla organizmu, ministerską — zwalczające ciężkie choroby i przywracające siły, wreszcie asystencką — leczące pewne choroby, ale trujące i nie nadające się do stałego użytku".

Do utrwalenia i przetrwania dużej wiedzy dawnych Greków i Rzymian o roślinach leczniczych niewątpliwie przyczynili się Arabowie średniowieczni, którzy w VII w. podbili Syrię, Małą Azję, Persję, Azję Przednią i Środkową, Egipt, północną Afrykę, by wreszcie w VIII w. dotrzeć do Hiszpanii. Jak piszą w Zarysie zielarstwa I. Turowska i A. Olesiński „Arabowie w VIII w. panowali nad handlem na terenach przyległych do Oceanu Indyjskiego, Morza Czerwonego i południo¬wych wybrzeży Morza Śródziemnego. Karawany arabskie podróżowały po Afryce. Mieli także kontakt z Chinami przez Cejlon. Poprzez medycynę arabską dostawały się do medycyny środkowoeuropejskiej elementy medycyny indyjskiej, egipskiej, perskiej, greckiej, rzymskiej.

W wiekach X — XIII promieniowanie kultury arabskiej na Europę było najsilniejsze. Rozwój aptekarstwa arabskiego doprowadził do podziału pracy między lekarzem i aptekarzem; dotychczas te dwa zawody były złączone w jednym ręku. Pierwsza apteka powstała w Bagdadzie". Jako ciekawostkę warto dopowiedzieć, że Arabowie spopularyzo¬wali w Europie nie tylko np. przyprawy indyjskie (imbir, pieprz, cynamon, goździki), ale rozpowszechnili również użycie cukru, przede wszystkim poprzez wprowadzanie cukrowych postaci leków — ulepków, słodzi, cukat leczniczych, pigułek cukrowych. Za pośrednictwem przede wszystkim Greków, Rzymian i Arabów idea uprawy i zbioru roślin leczniczych dotarła do całej średniowiecznej Europy — najpierw do ogrodów klasztornych, a potem coraz po¬wszechniej nawet do ogródków wiejskich. Niektórzy historycy twierdzą, że kamieniem milowym dla rozwoju zielarstwa w średniowieczu europejskim był edykt Karola Wielkiego Księga o wsiach i folwarkach cesarskich wydany w 812 roku, zgodnie z którym ponad 70 roślin ozdobnych i leczniczych powinno znaleźć się w uprawach we wszystkich ogrodach. W Europie w średniowieczu zaczęły też po¬wstawać szkoły medyczne, a jedna z nich — Szkoła Salernitańska (w Salerno) działająca od IX do XVTT w. była zaczątkiem uniwersytetów. M. Nowiński w Dziejach upraw i roślin leczniczych pisze: „Aż po koniec średniowiecza botanika nie była nauką w ścisłym tego słowa znaczeniu, ale raczej praktyczną wiedzą, opartą na znajomości roślin, przede wszystkim użytkowych. Rośliny te stanowiły podstawę od¬wiecznego lecznictwa, ówczesnej farmacji. Apteczny charakter miały przede wszystkim średniowieczne wirydarze klasztorne i ogrody zamkowe. Aż po koniec wieku XVII w wielu państwach europejskich istniał obowiązek utrzymywania produkcyjnych ogrodów zielarskich, nałożony przez władze na apteki. W okresie tym aptekarze, olejkarze, zbieracze ziół leczniczych i handlarze nimi położyli duże zasługi dla rozwoju podstaw botaniki, zwłaszcza farmaceutycznej i farmakognozji". Jednym z przełomowych okresów w historii europejskiego zielars¬twa i ziołolecznictwa jest wiek XVI, kiedy to przebudowa i kształ¬towanie nowych poglądów, czyli odrodzenie myśli, ogarnia również świat lekarski, a popularnym zajęciem staje się alchemia wraz z prak¬tycznym stosowaniem leczniczym środków sztucznie otrzymywanych w laboratoriach. Ten kierunek w dziejach medycyny nosi nazwę jatrochemicznego, a pionierem chemii lekarskiej był niemiecki lekarz Paracelsus. Ale mimo mody na alchemię leki roślinne mają w dalszym ciągu szerokie zastosowanie, a wiek XVII i XVIII to znaczne rozszerzanie się handlu zielarskiego i okres pojawienia się wielu ciekawych mono¬graficznych opracowań dotyczących roślin leczniczych (m.in. Linneusza). Trzeba też zaznaczyć, że wiek XVII i XVIII to moda na podróżowanie, co niewątpliwie rozszerzało umysły zielarzy i powięk¬szało zasób leków. W okresie tym nie udało się jednak jeszcze wydzielić z roślin składników czynnych, w dalszym ciągu więc rozpowszechniony był pogląd, że związki organiczne tworzą się wyłącznie w organizmach żywych przy obecności tzw. siły życiowej.

O zbliżającym się jednak bujnym rozwoju produkcji leków syntetycznych tak pisze dr J. Muszyński w książce Zioła lecznicze wydanej w Krakowie w 1936 r.: „Dopiero na początku wieku XIX chemia staje się nauką ścisłą i zaczyna się niezmiernie szybko rozwijać. Już w drugim dziesiątku lat XIX w. udaje się farmaceutom francuskim (Sertiirner, Palletier, Ceventou) wykryć alkaloidy —jako najsilniej działające składniki roślinne. Po alkaloidach przyszła pora na wykrycie w roślinach glikozydów, garbników, olejków eterycznych itp. Świat lekarski, który pod wpływem kierunku jatrochemicznego przyzwyczajał się coraz bardziej do stosowania czystych związków chemicznych, zaczyna stosować coraz chętniej zamiast całych roślin, tylko otrzymane z nich w stanie czystym alkaloidy, glikozydy, garbniki itp. Te rośliny, w których nie udało się znaleźć silnie działających alkaloidów lub glikozydów, zwyczajnie zarzucano. W 1828 roku udaje się niemiec¬kiemu chemikowi Fr. Wóhlerowi dokonanie pierwszej syntezy or¬ganicznej. Zostaje w ten sposób obalona legenda o sile życiowej i rozpoczyna się nowa era w dziejach nauk chemicznych, mianowicie okres tzw, chemii syntetycznej. Naturalnie odbywa się gwał¬towna praca w kierunku dokonania syntezy (czyli sztucznego wy¬tworzenia) niektórych alkaloidów. Przy tego rodzaju pracach, zmie¬rzających do syntezy chininy udaje się Knorrowi w 1883 roku dokonać syntezy antipiryny, środka o wybitnym działaniu przyciwgorączkowym. Rok ten stanowi początek nowej ery w dziejach lecznictwa, tzw. ery syntezy leków". Postęp w rozwoju chemii doprowadził w drugiej połowie wieku XIX i w początkach wieku XX do krótkotrwałego załamania się ziołolecznictwa i zielarstwa, a wielu przepowiadało nawet ca¬łkowity upadek fitoterapii. Tymczasem wartość fizjologiczna wielu szeroko reklamowanych syntetyków leczniczych okazała się bardzo krucha, m.in. z powodu ich niebezpiecznych działań ubocznych, ujawniających się często po wielu latach gromadzenia się resztek chemikaliów w organizmie. Powoli zaczął krystalizować się więc w medycynie pogląd, że roślin leczniczych w wielu przypadkach po prostu nie można zastępować syntetykami, a odradzenie fi¬toterapii rozpoczęło się w Europie już podczas I wojny światowej. W okresie międzywojennym we wszystkich krajach obserwujemy rozszerzenie areałów plantacji roślin leczniczych oraz tendencje do organizowania zielarstwa na skalę państwową. W 1927 roku w Wiedniu odbył się pierwszy zjazd organizacji światowej pod nazwą Federacja Zielarska, która niestety rozpadła się w czasie II wojny światowej. Również bujne i ciekawe są dzieje roślin leczniczych w Polsce. Z czasów prehistorycznych i wczesnohistorycznych niewiele mamy przekazów, ale zapewne bogata roślinność naszych puszcz, bagien i łąk była spichlerzem, z którego czerpano nie tylko żywność, ale również leki. Prekursorami zielarstwa jako dziedziny wiedzy były w Polsce zakony klasztorne, bo już Bolesław Chrobry sprowadził z Włoch i Francji Benedyktynów, założycieli późniejszych szkół rolniczych i ogrodniczych. Na dworze np. Władysława Jagiełły dużym poważaniem cieszył się aptekarz Andrzej, który zyskał szczególne uznanie za cukierki pobudzające trawienie, w skład których wchodziły m.in. miód, powidła z wielu owoców i zioła. W wiekach XV, XVI i XVII również w Polsce nia zabrakło autorów ksiąg o roślinach, zwanych zielnikami, herbarzami, herbariami lub herbulariami. Z po¬czątku księgi te pisane były jeszcze w języku łacińskim, później już po polsku. A pierwszą publikacją był tu przedruk wierszy łacińskich „O ziołach" wydany przez Szymona z Łowicza. Ale w historii naszego zielarstwa powstawały nie tylko księgi, lecz również ogrody ziołowe. Jeden z nich założyła np. w XVII w. przy swoim zamku w Golubinie na Pomorzu — Anna Wazówna, a nasz poseł w Stambule (Uchnański) przysłał jej nasiona fasoli tureckiej, pieprzu tureckiego (czyli papryki) i kukurydzy tureckiej.Historyk S. Pauli w swoim dziele Wirydarze (ogrody) różne, królewskie i akademie wydanym w 1653 roku na szóstym miejscu w Europie klasyfikuje dwa ogrody botaniczne założone w Warszawie przez Marię Ludwikę Gonzagę, żonę króla Władysława IV, a później Jana Kazimierza. Wielkim miłośnikiem ogrodnictwa (w tym zielarstwa) był Jan Sobieski i wielu innych zacnych ludzi w naszej historii. A oto kilka innych ważnych, moim zdaniem, dat w rozwoju polskiego zielarstwa i ziołolecznictwa w wiekach XVIII — XX. Rok 1782—Komisja Edukacyjna ustanawia na Uniwersytecie Jagiellońskim pierwszą katedrę farmacji praktycznej i farmakologii, którą objął J. Szaster. Rok 1861—Dyrektor Ogrodu Botanicznego w Krakowie J. R. Czerniakowski wydaje ważną dla farmacji książkę Botanika lekarska do wykładów oraz użycia lekarzów i aptekarzów. W 1913 roku powstaje spółka zielarska Nasze zioła, a w 1914 r. spółka Planta. Rok 1930 to powstanie Polskiego Komitetu Zielarskiego z siedzibą w Warszawie, którego celem był rozwój i organizacja zielarstwa. W lipcu 1945 r. powstaje Polski Związek Zielarski, którego zadaniem był m.in. nadzór nad zbiorem ziół z ich naturalnego środowiska, organizacja szkolenia dla zielarzy oraz stworzenie projektu ustawy zielarskiej. W 1947 roku utworzone zostaje w Polsce Zrzeszenie Plantatorów i Zbieraczy Ziół, posiadające w niedługim czasie oddziały wojewódzkie, powiatowe i gminne. Również w 1947 roku powstaje założony w Poznaniu przez prof. dra W. J. Strażewicza Państwowy Instytut Naukowy Leczniczych Surowców Roślinnych (późniejszy Instytut Przemysłu Zielarskiego). W 1954 roku powołane zostaje państwowe przedsiębiorstwo Herbapol, a poszczególne zakłady herbapolowskie są do dzisiaj głównym odbiorcą i przetwórcą roślin leczniczych.

Komentarze:

dodany: 01-Jan-2013

Kategoria: Tagi: mandragora lekarska historia zioła

Mapa Strony Subskrybuj RSS Polityka prywatności

Copyright © 2002 - 2017 Zioła na Zdrowo